Za każdym razem… ale nie tym razem

“Za każdym razem jest dokładnie tak samo. Robię wstępne rezerwacje, a potem zarywam noce szukając wyjątkowych miejsc.” – pisałam w zeszłym roku z wakacji. Za każdym razem, ale nie tym razem. Ten lutowy poranek brzmi jak zdarta, winylowa płyta.
– Nie ma mowy! Nie oddam kotów do hotelu. Przerabialiśmy temat wakacji przed decyzją o posiadaniu kotów. – staram się nie podnosić głosu.

20150613_100852_2 Za każdym razem... ale nie tym razem Lato 2016

– A Dawid? – pyta Weronika.
– Nie Weroniko, w tym roku Dawid nie może zostać z kotami. Pojedziecie na kolonie i też będzie dobrze.
Popołudniu Marcin nie odpuszcza:
– Ale jak to? Nie pojedziemy na wakacje?
– Możemy jechać, proszę. Rowerem do pobliskiego Hiltona.
– A pamiętasz? Mieliśmy wrócić do Portugalii?
Chwilę mi zajmuje wyszukanie informacji.
– TAP Portugal pozwala na podróżowanie z kotami na pokładzie. Ale są ograniczenia, co do wielkości i wagi transportera. “Zatwierdzenie wniosku o przewóz zwierzęcia w kabinie zależy od dostępności miejsca, rodzaju przydzielonego samolotu oraz klasy kabiny pasażera.” – czytam ze strony przewoźnika. Czyli jak polecimy biznes klasą, mamy szanse.
Zapadła cisza.
– Coś nie tak? – pytam.
– Taaa, wyobraziłem sobie nas na lotnisku. Dwa transportery z kotami, kuweta, walizki i trzeba wynająć dostawczaka na wakacje. – słychać rezygnację w głosie.
– Mam! Mam!. Wymyśliłam. Daj mi chwilę – proszę. Rzucam się w google’ową otchłań. – Pojedziemy! – krzyczę.