Wszystkie drogi prowadzą po wino

DSC_9113 Wszystkie drogi prowadzą po wino Matrimonio

Jedziemy w dwa auta. Jazda za drugim autem pozwala mi na częstsze, przelotne spoglądanie przez okno. Najczęściej mój wzrok podąża za palcem Magdy, która, co jakiś czas, wynajduje włoskie posiadłości na okolicznych wzgórzach.
– A to jakie brzydkie. Popatrz – mówi z udawanym grymasem na twarzy. – A tamto – przesuwa palec na przednią szybę. Jeszcze gorsze!
– A zobacz tamto! – z daleka dostrzegam dwa domy oddzielone od siebie aleją cyprysów. – Ty w jednym. Ja w drugim. Telefon sobie zrobimy. Taki na sznurku.
– O! jak Ania z Zielonego Wzgórza! – woła Laura.
– Tył auta oczywiście zawsze w temacie – Magda mruga do mnie.
– No ba! Odkąd mam dzieci wiem, że kobieca podzielność uwagi ma się nijak do dziecięcej. I słuchu selektywnego też im można pozazdrościć.

Parkujemy w Montepulciano.
– Kochanie, jedyna droga powrotna prowadzi tą samą trasą! – mówię do Marcina, kiedy jego aparat słuchowy znajduje się w zasięgu mojego aparatu mowy.
– Widziałem, widziałem – śmieje się Marcin. – Poliziano!

Montepulciano, założone jeszcze przed naszą erą, na wysokim wzgórzu, zachwyca przede wszystkim widokami. Strome, wąskie uliczki, prowadzą na mury miasta. Spacer tam wywołuje achy i ochy. Jak okiem sięgnąć widać Toskanię pofalowaną winnicami i gajami oliwnymi, z domami wokół których królują cisy i pinie. Jeszcze tylko kawa i lody na pożegnanie i kierunek Poliziano!

DSC_9116 Wszystkie drogi prowadzą po wino Matrimonio

Winnicę dostrzegam z daleka. Droga do niej wiedzie cyprysową aleją. Do domu z moich marzeń też wiedzie taka aleja. A droga usypana jest z małych, białych kamieni.

Po wyjściu z samochodu pachnie przepięknie wrzosem.
– To na skorpiony. W Uesej też tak się robi. – mówi Magda.
Dziewczyny urządzają sobie przechadzkę alejami wśród winorośli. Na chwilę giną z pola widzenia.

DSC_91211 Wszystkie drogi prowadzą po wino Matrimonio

Część komercyjna winnicy to przestronne wnętrze z drewnianymi stołami, ławami i sufitem. Obsługuje nas, jak się okaże w trakcie rozmowy, Brytyjka. W pierwszej kolejności ustawia 3 “spluwaczki”. 5 butelek wina ląduje na stole i zaczynamy degustację. Weronika skrzętnie pilnuje, aby choć mała kropla nie została wylana do pojemnika. To pozwala jej pobawić się w degustatorkę 😉
Po niecałej godzinie wybór okazuje się mało skomplikowany. Ślub uczcimy kieliszkiem Le Stanze del Poliziano.

DSC_9123 Wszystkie drogi prowadzą po wino Matrimonio